Zdalny kurs portugalskiego (z wymową brazylijską).
myślnik i kropka:

Andrzej Solecki, Florianópolis, SC, Brazylia

<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu

Blok 96, 12/IV/05

Murzynek Bambo

Przed dwoma miesiącami, mówiąc o Tuwimie, obiecałem poczynić parę uwag o jakże znanym wierszyku „Murzynek Bambo”. Przypomniała mi się reguła o spełnianiu obietnic, więc czuję, że muszę wziąć się do roboty. A co mi się stało, że zabrnąłem do tego szkolnego wierszyka, opowiem za chwil parę.

Przede wszystkim przypomnijmy sobie pełen tekst, bo mówienie o wierszu znając jego tytuł ale nie jego treść to jak mówienie o prezydencie, znając jego tytuł ale nie jego przeszłość. Oto rzeczony utwór:

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje - to jego praca.

Aż mama krzyczy: „Bambo łobuzie!”,
A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: „Napij się mleka”,
A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: „Chodź do kąpieli”,
A on się boi, że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopiec z tego Murzynka.

Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,
Nie chodzi razem z nami do szkoły.

Sprawa wyniknęła przy rozmowie, takiej jakie to Polacy toczą w kuchni późną porą. Ktoś wspomni to, inny tamto a choć trzeci powie o owym, to nikomu nie zbiera się na kłótnie czy pokazywanie ile orderów miał wujek. I w takim miłym nastroju ktoś przypomniał Murzynka Bambo a mną zatrzęsło. W owym momencie bynajmniej nie pamiętałem, że to nasz wielki poeta popełnił ten utwór i szokował mnie nie tyle sam wiersz (który dość łatwo odtworzył się mi w głowie, linijka po linijce) lecz fakt, że przyjaciele mile go wspominali. Prawie że wywołałem awanturę brzydko, brzydko o wierszu mówiąc oraz o kimś, kto taki wiersz był spłodził, aż poproszono mnie o pokazanie, dotykając palcem, linijki i słówka, które aż tak mnie rozeźliły.

Postanowiłem opanować się i dokonać analizy sine ira et studio. I próba dokonania tego jeszcze raz przypomniała mi jak bardzo zdania nie są zdaniami lecz cząstkami sytuacji i że te same zwroty mogą bardzo odmiennie brzmieć dla różnych uszu.

Łatwiej mi wejść na polskie witryny internetowe niż do polskiej księgarni, więc pooglądałem to, co google mi podsuwał. Z grubsza rzecz biorąc były to dwa typy materiałów: osoby działające w szkolnictwie czule odnosiły się do wiersza, wynosząc pod obłoki jego wartości dydaktycze; osoby działające w rynsztoku wykorzystywały fakt, że Bambo jest Murzynem, więc ma długi penis i wiadomo co on z nim robi. Trudno ową tfurczość przypiąć do dziecięcej pornografii, bo nie chodziło o wiek lecz o kolor osobnika.

Zauważę tu natychmiast dwa braki: w Polsce brak mi jakiegokolwiek wspomnienia o kojarzeniu Murzynki z olbrzymią pochwą. To tylko rodzajowi męskiemu tych etni przypisuje się nadnaturalną wielkość narządu rodnego. A po spędzonych 27 latach w Brazylii brak mi wspomnienia o popularnych dyskusjach na ten temat, choć tu Murzynów nie brak - zależnie od miejsca i od sposoby klasyfikowania osób jest tu ich od 20 do 70 procent. Jakiś Niemiec opowiadał mi ongiś wyśmienity (przynajmniej w jego odczuciu) dowcip o rozebranym Murzynie i belce bawełny, ale zważywszy, że Murzyni częściej pracowali na plantacjach bawełny w USA niż w Brazylii, podejrzewam, że „mój” Niemiec nauczył się dowcipu gdy odwiedzał Orlando, FA.

A więc niewiele mi Internet pomógł; każdy mówił tam o sobie: smutne samce o ich kompleksach, wesołe przedszkolanki o zabawnych figurkach, odmiennych od kto ty jesteś polak mały.

Czy to możliwe, że tak miałki, jednobarwny tekst naprawdę przynosi szkolnym wychowawczyniom tak fajne pedagogiczne użytki? (Wychowawców dobrze mówiących o Bambo nie zauważyłem.) Jasne, że możliwe. Proszę przypomnieć sobie, że pewna ociekająca krwią, nienawiścią i niesprawiedliwością książka od dawna jest wzorcem pokazującym jak należy bliźniego kochać i szanować. A więc ważniejsza jest wykładnia niż słowa. Skoro parę pokoleń nauczycielek uparło się, że Bambo jest milutki, niełatwo by było jakąbądź odmianę tu przynieść.

Więc poddaję się, wyznaję odmianę poglądu i zaczynam uczyć moich kolorowych synów recytacji „Murzynka Bambo”? Nie, ktoś przecież musi być ikonoklastą. Ach, przy okazji, bardzo mnie rozbawiła ta linka, którą mi podesłał Tadek Kuranda. Ja też jestem zrzędą.

Czy wiersz jest szkodliwy? Chyba tak. Szkodliwa jest zawsze ignorancja i Tuwim nie ma najmniejszego pojęcia o czym (a raczej: o kim) pisze. Wiersz jest o symbolu, symbol ma czarne pokrycie i nic więcej. Jego inne cechy są żarcikami na temat tego pokrycia, których prawdziwy Czarny nie byłby w stanie zrozumieć. A może ktoś naprawdę uważa, że Czarny myjąc się kojarzy tę czynność z ryzykiem zmycia swojej skóry i pojawienia się na jej miejscu białej wykładziny plastykowej?

Ten Tuwimowy Bambo to taka Barbie z dawnych czasów, lecz bez kolorowych ubranek, spinek i grzebyków. Nie przybliża się jakiejkolwiek etni, narodowości, stylu bycia, religii (jeśli Afrykanin, to przypuszczalnie muzułmanin, no nie?), języka czy przywiązania do tradycji. Nie wysławia się indywidualnych talentów częstszych wśród Czarnych (poetyczność języka, talenty konwersacyjne, wdzięk ruchów) czy zdolności do zbierania dobrych stopni (które to cechy zostałyby podkreślone u Michela, Michaela czy Hansa). Po prostu miła ta jego wykładzina i kropka. Czarna kropka, zresztą.

Ale jak ucieka, to na drzewo. Jasne, małpa.

W gruncie rzeczy to opadają mi ręce, bo albo ktoś słyszy albo nie słyszy. Jak synkopy nie docierają do ucha to jasne, że każda muzyka wydaje się weselnym marszem. Ale głuchota w tej sprawie to nie wada genetyczna a zanurzenie się w pewnym typie hałasu. Da się to odpracować i to w prosty sposób.

Ktoś, kto wyobrazi sobie, że urodził się Sudańczykiem, Nigeryjczykiem czy czarnym Brazylijczykiem, przemyśli codzienność swojego nowego istnienia, później przeczyta ten wierszyk i powie mi, że to świetny pomysł, przekona mnie, że może nie tyczy się tak okropnego kretyństwa na jakie mi to wygląda. Ale znane mi doświadczenia (z Czarnymi, którzy na tyle znają polski, by móc to przeczytać) sugerują, że nie tak szybko w tej kwestii będę miał powody do zmiany poglądów.

Até logo.


<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu