<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
(Tu rzecz nie w ich zamierzchłej przeszłości i ich winach zanikłych w spalonych i zakopanych dokumentach. Sprawa jest dużo tragiczniejsza. Po przewrocie Naród zaczął pracować jak szalony - nikt nie policzył ile kuchni czy pokoi sypialnych stawało się mini-fabryczkami czy biurami. Naród wziął miraż wolności na poważne i chciał wyjść z nędzy. Rozkradli w parę lat wszystko co ludzie zdołali zgromadzić - i teraz niełatwo będzie odtworzyć ten nastrój poświęcenia i zauroczenia szesnastoma godzinami pracy na dzień przez cały czas, rok za rokiem.)
Podsumowując dla państwa szybciutko mój przegląd złych wyjść: wsadzić do ciupy to tałatajstwo nie uda się, bo do ciupy wsadzają sądy, a sądy mają sędziów i jak sobie człowiek przypomni kiedy oni zostawali sędziami to od razu odechciewa się myśleć o tym projekcie. Wystrzeliwanie ich bez sądu to świetny pomysł w pierwszej chwili, ale w drugiej chwili człowiek przypomina sobie kto i komu by rozdawal broń i kto najgłośniej by domagał się oczyszczenia Kraju z plugawości i niecnoty i jest jasne, że by było to samo co jest tylko dużo gwałtowniej. Nieźle też wygląda akcja terrorystyczna, ale oni po to podłasili się u Busha, żeby jakby co to mieć obronę przeciw terrorystom. I wprawdzie dobrze zrobiony terroryzm prowadzi do rządu (co widać po przeróżnych krajach, od Izraela, arabskiej Palestyny, Indii, Pakistanu zaczynając i idąc do kilkudziesięciu innych demokratycznych kraików), ale jak tam zerknąć do środka to natychmiast pojawia się zwątpienie czy warto było. (Jeśli znają państwo jakiś budujący przykład ze światowej historii z Bojownikami o Wolność, co w swoim społeczeństwie dobili się do władzy i przed upływem setki lat rany się zabliźniły, to proszę mnie powiadomić gdzie to mógłbym przestudiować.)
Apele do społeczeństwa o wysokie standardy moralne też nic nie dadzą, nawet gdyby Polska miała swojego polskiego Papieża w Watykanie, to oni by go w pierścień całowali i szanowali i do niego na audiencje jeździli. Zabronić dawnym komuchom z brudną legitymacją działalności politycznej na 30 lat? Wystawią ogrodników i sprzątaczki jako manekiny - dokładnie tak jak teraz to robią ze sporym kawałkiem tej plugawie mówiącej i jeszcze plugawiej wyglądającej reprezentacji parlamentarnej.
Przepis na pluskwy, żeby niby Wrażliwą Lewicę polubić, też jest niewykonalny, bo jak jest choć tydzień spokoju to oni tam między sobą wystrzeliwują się albo idą z taką pazernością do kasy, że znowu docierają na pierwsze strony dzienników.
Chyba z powodu podobnych rozważań pan Tym dociera do takiej konkluzji:
Boliwia jest to niewielki kraj w środkowej części Ameryki Południowej. [...] Od wielu miesięcy, a nawet od wielu lat, prowadzę w moich felietonach kampanię na rzecz wyjazdu z Polski do Boliwii. Kto ma pojechać? Ci wszyscy, którzy powinni.
Tutaj, niestety, muszę sprzeciwić się. Boliwia naprawdę na taki prezent nie zasługuje. Polskie zrodziło to plemię i wyplenić to należy na rodzimym gruncie, bez kłopotania dobrych a nieznanych ludzi.
Proszę państwa, z wszystkich (tak, niewielu, przyznaję) znanych mi krajów Boliwia ma najbardziej pokojowe społeczeństwo. Przymieszka hiszpańskiej dumy i wykwintu, w innych krajach prowadząca do arogancji i wyniosłości, tu dziwnie stopiła się z cechami potomków Keczua i Ajmarów, tworząc lud pełen spokoju i godności. Nie będę opowiadał państwu, że jestem nimi zauroczony, bo po latach życia w Brazylii nie do przyjęcia są dla mnie boliwijskie standardy higieniczne, ale mam dla nich duży szacunek i uznanie. I sporo współczucia, bo przez ten swój brak agresywności ucierpieli od wszystkich, wszystkich sąsiadów. Nawet od Brazylii, która nie jest w czołówce rozbójnictwa międzynarodowego. Brazylia na początku XX wieku wymusiła na nich sprzedaż terytorium obecnego stanu Acre a także zbrojnie zajęła miasto Corumbá. Tak więc może pan Tymowi z niewielkim krajem nie chodziło o to, że ponad milion kilometrów kwadratowych to mało, ale o to, że to miał być kraj dużo większy. Nawiasem, wydaje się, że Boliwijczycy wybaczyli prawie wszystkim sąsiadom te rozboje - za wyjątkiem Chile. Na współczesnych mapach boliwijskich widnieje symbol nieistniejącej prowincji Litoral (Wybrzeże) - zagrabionego jeszcze w XIX wieku przez Chile boliwijskiego dojścia do Pacyfiku.
Czy państwo oddychali już w miejscach położonych na wysokości 3 km ponad poziomem morza? Mapa Boliwii podaje wysokości wszelkich miast i na ogół to waha się między 2000 m i 4000 m. Nawet bez polskich kryminalistów o lewicowej wrażliwości trudno tam jest oddychać. Trochę lewicowości chciał im przynieść Che Guevara, ale niezbyt radośnie przyjęli go tam.
Ponadto, w dużych miastach zdumiało mnie oglądanie imperializmu z drugiej strony. W Brazylii ogląda się te Bosch do Brasil czy Johnson & Johnson do Brasil ale jest tego geograficznie spora rozmaitość - kapitał holenderski, fiński, koreański A w Boliwii wielkie przedsiębiorstwa to USA a handel detaliczny to Brazylia. Kraj przyduszony obecnością USA, Brazylii i Argentyny i bez większych szans na rozwój własnych przedsiębiorstw. Globalizacja na to nie pozwoli. Globalizacja ich złapie za wsiarz i doprowadzi do internacjonalistycznego demokratyzmu merkantylistycznego.
Nie, naprawdę Boliwia nie zasługuje na ten dodatkowy import z Polski.
Até logo.
<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu