<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
"Things explain each other, not themselves." Jak to po naszemu? Jedne rzeczy wyjaśniają drugie; one nie wyjaśniają siebie samych To George Oppen. Fascynujący człowiek. Umiał pisać, umiał milczeć. 24 lata nie publikował, gdy myślał, że nie miał przesłania. Lepszy niż cykada: prawie ćwierćwiecze przytajenia, a potem eksploduje wierszem.
My też nie gęsi. Cytował Janusz Mika w Neutronach 3/1997:
Pewien działacz Solidarności, który po 1981 roku znalazł się za granicą, zapytany o wykształcenie z dumą odpowiadał: Z wykształcenia jestem Polakiem.
Któregoś dnia przyszła na konsultacje S. Nie miała pytań lecz ogólne wskazówki o życiu. Chyba czuje się moją koleżanką, bo choć u nas jest studentką to jest jednocześnie pracowniczką w sąsiednim instytucie. Wreszcie spytała: czy pan mógłby mi pożyczyć jakąś książkę?. Myślałem, że chodziło o album z Alahambry, który pokazywałem na wykładzie czy też o malunki Eschera. Pytanie kontrolne jaką książkę? ujawniło nieprzewidziany podkład filozoficzny. Nie wiem, jakąś książkę; bo pan zawsze mówi na wykładach o książkach .
Artykuł o stanie nauczania matematyki w USA. Zlecano dzieciom z czwartej i piątej klasy przedstawienie jakiejś realnej sytuacji ilustrującej to, że 6 x 3 = 18. Nie potrafiły tego uczynić (74% i 84% niepowodzeń; im dalej w las tym mniej myślenia) ale gdy pojawiała się próba, mogła porazić bardziej niż jej brak. Rzekło pewne dziecię:
W poniedziałek kupiłem 6 pączków. We wtorek kupiłem 3 pączki. Więc 6 x 3 to 18.
Donosy z końca marca:
Coś optymistycznegoRz donosi, iż w bardzo popularnej w Polsce Olimpiadzie Wiedzy o Unii Europejskiej zwyciężył (i zdobył indeks Uniwersytetu Warszawskiego) Rafał Sidorowicz z małej mazurskiej wioski Babrost. Ma cztery km do szkoły ze swojej wsi, w której jest osiem telefonów, dwadzieścia kilka domów i leśniczówka. Książki kupowała Rafałowi babcia ze swojej emerytury. Rafał ma komputer, ale nie internet (za drogo).
Chcę opowiedzieć o tym zadanku z trójkątem równobocznym w kwadracie (zaczyna się dobrze. Prawie mistyczne symbole osobliwej sekty) ale będzie tam argument o twierdzeniu Talesa. Muszę wyjaśnić co to. Immer wieder, immer wieder Czy historyk cytując odniesienie do konia trojańskiego wyjaśniałby kto to był Homer? Tak, chyba tak. Ale z prześmieszkiem: na wszelki wypadek, jeśli mamy tu zupełnych ignorantów Tylko, że w gruncie rzeczy wyjaśnienie często by było tak techniczne i nudne jak wyjaśnienia matematyków o twierdzeniu Talesa. Czy powiedziałby, że może poematy Homera sklejały w jeden naród setki rozsypanych po świecie kolonii osadników? Że pojmowanie słowa my wytwarzał ten sam rytm skandowany wokół całego Morza Śródziemnego?
Muszę opowiedzieć laikowi o co idzie w twierdzeniu Talesa? Może tak: żyję w świecie, mierzonym przez różne cywilizacje. Jedna używa stóp, a druga metrów. Choć przypisują mi i mojemu psu różne liczby, ich stosunek będzie taki sam, za każdym razem wyjdzie, że jestem cztery razy wyższy od psa. Albo inaczej: w tajemniczy sposób powiększają jakoś cały nasz świat, ale równiutko i naraz, tak, że nikt tu niczego nie uświadomił sobie. Więc może teraz nie mam nosa na trzy a na osiemnaście centymetrów, ani ja ani mój pies nie dowiemy się o tym, bo ja ciągle jestem cztery razy wyższy od niego; rozciąganie czy kurczenie całości nie zmienia wewnętrznych relacji.
Znalazłem w jakiejś starej księdze przepis na wpisywanie w kwadrat ślicznego trójkąta równobocznego. Rysunek chyba mówi to lepiej niz ja:

O Lelum Polelum. Uczą się twierdzenia Talesa w szkole. Potem na uniwersytecie. Wkrótce sami będą go uczyli w szkole. Potrafią wyrecytować a nawet (sztuka, której ja nie potrafię dokonać) dowieść go. Ale nie wierzą ani kropki weń. I jak chcą sprawdzić coś, trzy razy rysują w różnych skalach i mierzą. Linijką!
Opowiadała mi Vanilda o swoich koleżankach, gdy miała wykłady z ewolucji: w jakichś sposób potrafiły one uznać nauki książkowe za sprzeczne z tym czego nauczyły się w domu z Biblii. Uczyły się teorii ewolucji, zdawały z niej egzaminy, miały wkrótce uczyć jej w szkołach. Ale na prywatny użytek ani trochę w nią nie wierzyły. Oczywiście nie rozumiały ani słowa o czym tam mowa i choć ich profesorowie (biologia z UFSC jest jedną z lepszych w Brazylii) nigdy nie mówili im o ludziach pochodzących od małp i nigdy takich dziwactw nie odpalały na śpiewająco zdawanych egzaminach, były przekonane, że właśnie to jest esencją teorii ewolucji i z zapałem po wyjściu z sali wykładowej takie pojęcia zwalczały.
Kiedyś bardzo zaśmiewałem się oglądając Monty Python. Nie wiem czy jeszcze dziś śmiałbym się. Zbyt duża tam doza realizmu.
Prychałem w rozmowie z Waldirem na ów moment kastracji umysłowej, gdy nauczycielka oświadcza: a na jutro macie nauczyć się na pamięć tabliczki mnożenia. Ani szansy nie dadzą dzieciątkom porobić odkrycia o kwadratach i prostokątach, o dziwnych regularnościach i o tym, że da się zrozumieć a nie wykuwać, o tym, że dorośli mają kłopoty z 7 x 8. Popatrzył na mnie kpiąco i spytał: czy myślisz, że w nauczaniu biologii jest lepiej? Wykuwają wszystko o fotosyntezie a nigdy nie patrzą na strukturę liścia.
W istocie, nie patrzą. W telewizji nie pokazują liści w zbliżeniu. Chyba że spadający liść figowy.
Wykład pani psycholog w szkole Adriana. Nader ożywiona, opowiada wice o Syndronie Nadmiernej Ruchliwości z Brakiem Uwagi, mnósto rad i porad dla nauczycieli i dla rodziców. Podobała mi się ta, żeby zamiast krzyczeć, zaskoczyć dziecko niespodziewanym pocałunkiem. To wszystko odkrycia naukowe z USA. Doceniam i wyobrażam sobie: jak tata, co zawsze wrzeszczy, znienacka pocałuje, dziecko tak osłupieje, że przez tydzień nie będzie hiperaktywne. Może nawet zamrozi je na rok.
Ani słowa o przyczynach nowej a powszechnej choroby. Ani słowa o tym jak wyjść z niej. Ani jednego dowodu, że to choroba. Kupa zaleceń jak sobie z tym radzić.
Po wykładzie zdaje się była sprzedaż jej książki. Nie doczekałem do końca, robiłem się hiperaktywny. Myślę, że owa pani nie zauważyła, że dzieci przychodzą na świat ze sprężynkami w środku. I im zdrowsze dziecko tym wyżej sprężynuje. I że kiedyś dzieci ganiały - jak dom był za mały to ganiały po parku albo po ulicy. Ale teraz nie ma ulicy. Jest polowanie na pieszych. I wszechobecna agresja. A w domu jest telewizor. Dziwne, sprężynki wyłączają się przy włączaniu tv. Ale główki też. I rosną hiperaktywne ofiary, przyszli konsumenci poradników psychologicznych.
Até logo.
<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu