<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
Przepraszam państwa. Dusi mnie i będę mówił o rzeczach, o których nie powinienem. Tak, często mówię tu o sobie, ale (czy jakaś zacna dusza potwierdzi moje nadzieje?) nie truję o moich stanach psychicznych czy o wnętrzu jelit. Biegając po krajowych kącikach kulturalnych widzę stada tych, co dławią się własną ważnością po uściśnięciu ręki X-a, wypiciu Y-ka, spędzeniu nocy w Z-cie. Wsadziłbym chętniej klawiaturę do pralki niż wyduszałbym z niej takie banialuki. Mówię o tym co zabawne lub nie, ale opowiadam, by móc razem oglądać faunę i florę z ogródka, do którego los mnie wstawił. Obraz narratora jest tak bez znaczenia jak i on sam; był, był, wkrótce go nie będzie i o czym tu gadać. Za wiele tu o tym co moje - moje dzieci, moja żona? Kochani państwo, jeśli mam mówić to co wiem, no to o czym będę opowiadać?
Ale dzisiaj odczucia mnie dopadły i muszę wyrzucić je z siebie. A czemu mówić o tym państwu a nie dla jakiegoś głęboko zagubionego w komputerze pliku? Ach, bo to właśnie czas na nasze wtorkowe spotkanie i nie potrafię dziś być inny.
Te zwężenia źrenic widywałem rzadko. Aus Polen? Głos zachowywał łagodność, kulturalną intonację, ale te oczy Patrzałem na łyse głowy i przeliczałem daty. Dwadzieścia lat starszy? Więc mógł być tam. W jakiej formacji? Tylko jeden raz ktoś nie potrafił wytonować głosu. To był przyjaciel Helgi. Myślał, że jestem Francuzem. Gdy zaplątany w jakimś francuskim zwrocie wyjaśniłem jak mało znałem ten język i skąd się wziąłem, zobaczyłem gwałtowną zmianę barwy oczu. Tak silnych uczuć kultura nie wytonuje. A był o parę lat ode mnie młodszy. Może mu ojca Polacy wykończyli. Nie dowiem się.
Nie chciałem śniegu. Może i wszystkiego, co pod śniegiem leży. Tu widzę go tylko w filmach. Przeszłości nie zapominałem i nie zapomniałem, ale nie staje ona przy mnie na każdym rogu, przy każdej tabliczce z nazwą ulicy.
Sporo lektur, tak, ale to nieosobowe. Jeśli jednego tygodnia o rzezi w Nanking, drugiego pamiętniki Speera, innym razem wspomnienia człowieka z otoczenia generalissimusa, to jest dystans, zrozumienie, czas na przyjęcie. A tu od dwóch miesięcy wszystko bliskie, nie do odparcia, niezrozumiałe. I tyle nowych informacji, migawek, opinii
Myślałem, że trochę znałem WWII. Ale nie wiedziałem o najeźdźcach słowackich. Ani o Wieluniu. Tak on mały, że nie trafiłem tam nigdy, a znałem setki naszych miast i miasteczek. Więc to już z rana zaczęło się mordowanie cywili? Wśród pierwszych bomb parę celnie wdarło się do szpitala? A wywiad mieli świetny, musieli wiedzieć, że w okolicach żadnych oddziałów wojskowych nie mieliśmy.
My - kto? Urodziłem się 4 lata później. Gdy zaczęło się Powstanie Warszawskie chyba stawiałem pierwsze kroki. Nie ma zdjęć. Ojciec właśnie radził sobie z gruźlicą w kopalni niedaleko Moskwy. Na jej szczęście matka ani tego nie domyślała się, i tak nie miała wiele sił na szukanie u białoruskich chłopów paru ziemniaków dla teściowej i synka. Przyklasztorna wileńska szkoła nie przygotowała jej do gotowania w wiejskiej kuchni, ale nie miało to znaczenia. W owej kuchni nie było niczego do gotowania.
Dzieciństwo szczęśliwe, bo przetrwane. A gdybyśmy mieszkali w Warszawie, mogliby wejść i wystrzelać wszystkich. Po prostu, za mieszkanie pod złym adresem, bo w kamienicy byli powstańcy.
Tak, źródła potwierdzają: to tylko w pierwszych dniach. Potem byli bardziej wybiórczy. Mężczyźni, powyżej czternastu lat. Rozwałka na miejscu.
Więc tak w tym plemieniu określili wrażych wojowników. Jak ma ponad czternaście lat to wróg. Nie ma dźwięku, który mógłby wyzwolić mnie od tego, co dławi. Chodzili od drzwi do drzwi i wybierali. Jak to było? Podchodzi żołnierz do drzwi. Kim jest? Stolarzem? Studentem? Ale teraz ma funkcję. Są dzieci? Do kuchni! Co? Ten, to nie dziecko. Pokaż jego kartę! Tak, oni zawsze mieli poszanowanie prawa. Jak stało, że ma trzynaście i pół to może dostał kolbą w czaszkę, ale nie schodził na ulicę, by stanąć pod murem.
Co się stało, że teraz właśnie tyle osób wyciągnęło spisane wcześniej zapiski? Albo teraz zabrało się do przekładania wewnętrznego skowytu na fonty i charaktery? Czemu tak długo trwało, by zapłakać bez łez?
Ale co by nie zostało powiedziane, zrozumienie nie pojawi się nigdy. Nie ma jak zrozumieć powielonego w dziesiątkach tysięcy młodego człowieka w mundurze, który wali kolbą w drzwi. Są mężczyźni? Wychodzić. Piętnaście lat? Mężczyzna.
W wieloletnich rojeniach jawiła się zemsta. No, co to za zemsta, że przegnano ich do innego kąta kraju? Przecież przeżywali. Szabrownicy nie oddzielali według karty z wypisanym wiekiem. Ale nie było szansy na zemstę. Wkrótce byli znowu silniejsi.
Więc skoro nie ma zemsty to może zrozumienie? Ale co i jak tu zrozumieć? Nie robili tego we Francji ani w Norwegii. Chyba mieli tak głęboką pogardę dla nas. Czy to się odmieniło? Wiem, działania Czarnucha, takie elementy coś zmieniają. A po co mówić o innych, przecież moja siostrzenica nie poszła na anglistykę a na germanistykę i może ma więcej przyjaciół w Niemczech niż w Polsce.
Ale ja nie jestem Bereniką. Miałem tam paru bardzo bliskich mi ludzi ale co do tłumu Nie, proszę mi nie wyjaśniać tego, sam doskonale to rozumiem. Nawet jeśli 70% ich śliniło się widząc Hitlera, to przecież nie wolno potępić tylko za przynależność narodową tych pozostałych 30%. To olbrzymia masa niewinnych ludzi.
Taaaaak A za przynależność do kamienicy wolno? Albo za przynależność uliczną czy dzielnicową? Nie, nie ma rady. Nie potrafię. Mogę nie mówić. Zapewne nie powinienem mówić. Co?! Czy mam nic nie powiedzieć moim synom? A jeśli kiedyś znajdą starą kopię Pianisty, spytają: tato, to niemożliwe, no nie? Niemożliwe, i dlatego nie do pojęcia.
Jest ich wielu i są silni. Nie jest im tak strasznie źle, Europa to ich dom. W kulturalnych warunkach umieją panować nad timbrem głosu, nawet jeśli nie zawsze nad źrenicami.
Tak samo jest i ze mną. I póki są tacy jak ja to ciężko będzie ze zmianą ducha i nastawienia. Więc może powinni mnie zlikwidować? Bo sam z siebie tak szybko nie mam zamiaru odejść.
Até logo.
<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu