Zdalny kurs portugalskiego (z wymową brazylijską).
półkropka z przycinkiem:

Andrzej Solecki, Florianópolis, SC, Brazylia

<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu

Blok 69, 7/IX/04

Letnie i późniejsze skojarzenia

Proszę państwa, to taki naturalny ciąg skojarzeń: wrzesień - szkoła - lektury obowiązkowe - opisy przyrody - pełna senność. Ale przed paru dniami przyszedł list z opisem przyrody i przeczytałem i coś we mnie zakwiliło: chcę tam jechać! To Joanna Winter wychynęła ze swojej Szwecji i napisała
[...] dwa słowa o Trebel. To była naprawdę udana wycieczka, no bo pomyślcie tylko: największe w Niemczech kwitnące wrzosowisko (500 ha), a więc fioletowe morze, z którego wyrastają białe brzozy w zielonych sukienkach, gdzieniegdzie przybrane złotem, a nad tym niebieskie niebo ozdobione białymi chmurkami.

Aż mi zafalowało pod oczami. Ale to musi być sierpień. A może w następnym roku uda mi się?

A był to okres sportowy i Joanna dodaje:

Od czasu do czasu ogladałam przez jakieś 5 minut TV i wydawało mi się, że tylko Niemcy biorą udział w Olimpiadzie … jak na imprezę miedzynarodową to bardzo nacjonalistyczna …
W istocie. Lecą sobie dziennikarze z Urugwaju przez pół świata i radośnie pokazują rodakom - no co oni pokazują? Urugwajczyków, oczywiście. Lecą Australijczycy i pokazują Australijczyków. Lecą … a co ja będę nudził państwa wymienianiem dwustu nacji. Po prostu: wszyscy mają kukunamuniu. Zamiast zobaczyć co się dzieje ciekawego u innych ludzików pokazują, że naszie łuczszie. Co za zgaga.

Ale były tam i ważne pedagogicznie momenty. Przypomniałem sobie cenną naukę z Olimpiady: zostało tam naukowo potwierdzone, że Chiny są najliczniejszą nacją na świecie. Kto w to nie wierzy, niech poczeka jeszcze cztery lata, to zobaczy.

No i zaczął mi się cykl sportowych refleksji. Dziesięć miliardów dolarów zadłużenia. Yyyy …

Przepraszam. Musieli mnie reanimować. Dziesięć … nie, lepiej nie myśleć o tym, bo odwinę orła. Przecież za takie pieniądze to można sobie kupić zmianę ustroju w Wietnanie. Albo w Zimbabwe i Mozambiku.

Potem przyszedł mi na myśl Robert Korzeniowski. Nawet nie skarżył się zanadto na tem samotny finisz. Po prostu, wisi to ludziom. Kto by chciał oglądać godzinami strzelanie z łuku, walkę hai-hop, podrywanie sobie kręgosłupa albo chwytanie sportowców na oddawanie moczu. Nuda i rutyna. Jedynie politycy bacznie śledzili rozdawanie medali. Ta izraelska pani minister od Oświaty, Kultury i Sportu wynajęła rakietę, żeby dolecieć do Grecji na czas robienia zdjęć z owym złotym windsurfistą.

Później przyszła satysfakcja. Wszyscy mówią o Brazylii. Wprawdzie Vanderlei Cordeiro de Lima przegrał pojedynek z nawiedzonym Corneliusem Horan, ale jednak zdobył medal. A ten grecki policjant ze swoim ciężkim rowerem nawet nie dostał puktów za zaszczytną szóstą pozycję. No tak, 20 km/godz nie wystarczało, by doścignąć biegaczy. Ach, co to by było gdyby Al-Kaida wpadła na pomysł przebierania się za irlandzkich księży …

Przypomniałem też sobie, że pewna nacja, przetłuszczona aż do ohydy (40% ludności z poważną nadwagą i z problemami dotyczącymi cholesterolu) dostała nagrodę pocieszenia: ponad 100 medali. Wprawdzie przeżywalność tych ich medalistów nie jest wysokiej klasy, ale póki żyją to narodowi dodają nadziei. Więc słusznie dostają te medale.

A nawet jak niesłusznie, to kto to udowodni? W końcu, to kwestia wysoko rozwiniętej estetyki, by móc odróżnić skok, który wart jest 9,485 puntów od takiego, który zasługuje tylko na 9,390. Podobno ładne prezenty rozwijają zmysł estetyki sędziów i sędzin, ale subtelne dusze mają też subtelne potrzeby, więc nie ma tu zasadniczych sprzeczności.

A potem przeczytałem sobie jeszcze raz ten felieton Stanisława Tyma Pisze on (jak zwykle do rzeczy) o świecie antycznym i o dzisiejszym:

Wrogie sobie prowincje i zwaśnione miasta zaprzestawały walk między sobą, przerywano wojny na czas igrzysk. Olimpijski spokój ogarniał świat … Na czas igrzysk olimpijskich, przywróconych przez francuskiego pedagoga, nie przerywano wojen. Zrobiono odwrotnie. Na czas wojen odwoływano igrzyska!

Proszę państwa, ktoś tu jest poważnie i nieuleczalnie chory na schizofrenię - i zaczyna mi się wydawać, że to nie ja. Ale jeśli nie ja to kto?

Até logo.


<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu