<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
Dziwią się państwo, że nie chciałbym być narciarzem, pieśniarzem czy donżuanem? Rozsądek mówi, że tu trzeba sporo talentu, a doświadczenie przypomina, że w nauce można bez tego sobie poradzić. Błyskotliwość i szybkość rozumowania bardzo się w niej przydają, ale gdy brak talentów to mogą wystarczyć jakieś inne walory. Jakie? Może świetna pamięć, szczere przywiązanie tyłka do stołka albo uparta jednokierunkowość. Tak, można zacząć od prywatnej obsesji i daleko na niej zajechać. Przypomina mi się coś o nieszczególnie zdolnym młodym chłopcu, co starał się wyobrazić sobie świat oglądany w locie gdyby siedział na promieniu światła. Bodaj nieźle mu z tymi rojeniami poszło, Einstein on się nazywał i później mało kto mu wypominał brak talentów.
Czy kalam własne gniazdo i mówię, że wśród naukowców są beztalencia? Kalam, kajam się, kalam, ale nie zdradzam żadnych sekretów. Nie twierdzę, że beztalencia są najlepszymi z naukowców. I z pewnością w dydaktyce ich wewnętrzne walory mówią same za siebie, bo w nauczaniu niełatwo jest udawać. Jedyny sposób, żeby coś dobrze wytłumaczyć to wytłumaczyć coś dobrze. Ale jeśli badania są bardzo szczegółowe a język bardzo hermetyczny to trudno jest odróżnić kto wśród wąskich specjalistów produkuje wyniki a kto rozwija naukę.
Dlatego też mam tę tęsknotę za różnorodnością. Jak państwo doskonale wiedzą i czują, nauka próbuje z różnych foteli opisać spektakl Wszechświata, ale wybór miejsca ogranicza widok. Naukowiec skupia się na przysłowiowej kropli wody, w której odzwierciedla się Kosmos i dostrzega tę kropelkę w sposób bardzo ograniczony. A chciało by się ująć ją wszechstronnie, inter i multi i wielodyscyplinarnie. Takie badanie kropki w miłym towarzystwie i przez całe życie.
Aby wyjaśnić na prostym przykładzie takie możliwości rozważmy te oto dane umieszczone w znanym dwuwierszu:
Siedzi baba na cmentarzu
Trzyma nogi w kałamarzu.
Ile dziedzin naukowych pozwala tu rozwinąć twórczość, produkując tomy wniosków i domysłów! Poetyka pierwsza tu wchodzi, ale biodro w biodro gonią i inne. No bo jest tu ludowa medycyna ludów słowiańskich; kontorcjonizm jako rozdział teorii wychowania fizycznego; historia upokorzeń człowieka płci żeńskiej w dawnych wiekach; antropologiczne sugestie nocnego i mrocznego pochodzenia atramentu; religijne ślady chrześcijańskiego pochodzenia polskiej kultury; wczesne próby wyzwolenia seksualnego przez odkrywanie nóg przy ich ochronnym ubarwianiu; historia meblarstwa cmentarnego, ze szczególnym uwzględnieniem zanikłych już babopulpitów; teoria artyzmu matriarchatu używającego stóp do malowania na grobach.
Proszę państwa, aby uniknąć podejrzenia, że tu chodzi o jakieś czyste jaja, to po pierwsze zaznaczam, że nie umiem powiedzieć po portugalsku pan tu sobie jaja robi bo próba oddania tego przez o senhor está fazendo ovos para si zostawi słuchacza z opadniętą szczęką i bez wskazówki o co chodzi. I zamierzam powiązać to ze strusimi jajami, ale lepiej zaznaczyć, że nie mówię o tych kurduplach z Mato Grosso, o ptaszkach ema (rhea, nandu) ani o australijskim krewniaku słusznego wzrostu emu, ale o pełnowymiarowym, dwu i półmetrowym afrykańskim strusiu czyli avestruz.
Czy znają państwo nagrody IG Nobla? Nazwa to gra słów - angielskie ignoble to nędzny, marny. Grupa dobrze poinformowanych żartownisiów z Harvardu od lat przyznaje nagrody swoistego anty-Nobla, za to co oceniają jako „nieprawdopodobne badania”. Nawiasem, właśnie zostały ogłoszone nagrody na rok 2003.
Jeśli zerkną państwo na zeszłoroczną listę IG Noblistów, znajdą państwo nazwiska naukowców odznaczonych za badania zwieńczone publikacją o tytule Zalotne zachowania strusi względem ludzi w brytyjskich gospodarstwach (Courtship Behaviour of Ostriches Towards Humans Under Farming Conditions in Britain). Radości było co niemiara ale znalazłem wówczas w dziale „listów do redakcji” gazety Folha de São Paulo (9/X/2002) taką informację:
Ptak MiłościReportaż „Zakochany ptak dostaje nagrodę bezużytecznej nauki” (Nauka, str.A12, 5/10) mówi, że jedna z nagród „antynagrody Nobla” została przyznana artykułowi o zachowaniu seksualnym strusi w stosunku do ludzi.
Może to wydawać się dziwne, ale jest to faktem dość istotnym. Rodząc się w wylęgarce pisklę strusia nigdy nie poznaje swoich rodziców i na poczatku życia dostrzega ludzi. I ludzie mają z tymi zwierzętami stały kontakt, przez co pewien procent zwierząt wykazuje tendencje seksualne skierowane ku osobom. Gdy pracownik wchodzi do sektoru reprodukcji, gdzie żyją zwierzęta, niektóre samce tańczą taniec godowy dla niego, zapominając o samicy, co może przynieść straty takie jak spadek zapładniania jaj.
Marcel Eduardo Kornfeld, zootechnik, dyrektor Grupy „Brazylijski Struś”, przedsiębiorstwa wyspecjalizowanego w hodowli strusi.
Wniosek: nic nie jest proste czy oczywiste. I kto wie czy nie mówię serio o babie na cmentarzu?
Nie, nie mówię. To było ględzenie dla rozluźnienia się. Dwa spoktania z przeszłością wprowadziły mnie w niezbyt radosny humor i próbowałem bronić się w najtypowszy sposób - ucieczką w nonsens. Lepszy nonsens dla zabawy niż nonsensy życia co nas kiedyś opadały.
To były takie gorzko-słodkie spotkania i niezbyt rozrywkowe, ale bardzo serdecznie zachęcam państwa do odszukania obu ich, bo naprawdę są godne uwagi. Marek Eyal pokazał mi składzik z balladami Gabriela Ławita (Lewitta). Nie znałem go, miło poznać, choć szkoda, że tak późno. Myślę, że robią one wrażenie także na osobach znacznie ode mnie młodszych. A potem przypadek skierował mnie ku witrynie Jerzego Webera. On też jest z Wrocławia, kto wie czy kiedyś nie zetknąłem się z nim. Wrzuciło mi w nos pełną gamę ślicznych zapachów PRL-owskich. Przypomniało wiele spraw, których czasem nie chce się pamiętać. I poruszyło tę chęć wiedzenia więcej, bycia wszędzie, stawania się antropologiem, fizykiem, językoznawcą, historykiem i biologiem
Até logo.
<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu