Zdalny kurs portugalskiego (z wymową brazylijską).
Obsługa klawiatury, akcenty i przecinki:

Andrzej Solecki, Florianópolis, SC, Brazylia

1998: Igor(3), Adrian(5), Andrzej(55)

<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu

Blok 9, 10/XII/02

Telefony, dwa słowiki, polowania na tygrysa

Miło widzieć Państwa znowu i cieszą mnie te buzie złożone w rolki. Czy idzie o trenowanie popularnego brazylijskiego zawołania psiu, psiu? Słusznie, zależnie od sytuacji może ono znaczyć proszę pana, długopis panu upadł! albo cholera, dziewczyno, ty masz fajne nogi. Bardzo ładnie państwo wyglądają ale możemy porozwijać te dzioby, bo po drugie to ja dostaję padaczki jak słyszę te psiu, psiu a po pierwsze to dziś zaczniemy od niemieckiego.

Ale przed zaczęciem po niemiecku, załatwmy coś innego, lecz duchowo podobnego do psiu, psiu. To dla mnie stała zadra w tutejszym życiu towarzyskim. Chodzi mi o to co się dzieje gdy ktoś do mnie dzwoni. Podnoszę słuchawkę i słyszę: alô, quem está falando? Dosłownie to znaczy: halo, kto mówi? ale niedosłownie to znaczy „dzikie chamstwo”.

Czy pamiętają państwo to porzekadło: „za każdym dobrze ubranym chuderlakiem stoi olbrzymia kobieta z żelazkiem”? Otóż chcę to sparafrazować i wyrazić opinię, że za każdym rozpowszechnionym niepozornym głupstwem stoją wielkie półgłówki z przeszłości. Bo w tym nachalnym wchodzeniu do mojej słuchawki ze wstępnym żądaniem wyjaśnień jest tradycja pokoleń dobrze urodzonych, co pohukiwali na bliźnich i nakazywali „cho-no tu, ale szybko”. A skąd to wśród prostego ludu, co telefon ma już w domu, ale dom zadłużony jest w banku? Ano z telewizji. Telenowele pokazują jak zachowuje się bogaty człowiek.

Przede wszystkim bogaty człowiek z brazylijskiej telenoweli prowadzi wóz rozwiązując konflikty małżeńskie, jak gdyby samochód był na pilocie automatycznym. Dlatego gdy już muszę prowadzić to żona czyli moja pilotka obserwuje czy para w wozie z boku żwawo rusza ustami i łokciami - a że umie ona czytać z ruchu warg to powiadamia mnie o poziomie zagrożenia z lewej czy prawej. A także sprawdza ile mamy w pobliżu czerwonych samochodów i czy podskakują one trochę do góry. Te podskoki są powodowane silnym odrzutem wywoływanym przez zamontowane w środku głośniki. Właściwie są to szafy gwarantujące 300 decybeli na 1 debecyla.

Bogata dziewczyna z telenoweli (oczywiście to wzięta i doskonale płatna modelka albo właścicielka rentownej ale łatwej do prowadzenia firmy od spraw mody i przyjęć) bierze telefon z rąk (czarnej) służącej i robi słodki dzióbek do niewidzialnej przyjaciółki, leżąc w głębokim fotelu i uśmiechając się ku kamerze ustawionej tuż obok lewego (odsłoniętego) uda. Gdy jednak ona ma zadzwonić, to z nieznanych mi przyczyn używa telefonu komórkowego, tak małego, że nie wiem jak ona nie myli go z trzymanym w drugiej ręce szparagiem, i wygłasza sakramentalne quem fala? A krzywi się przy tym jak gdyby na niewidocznej lince uczepionej w kąciku ust wisiał kilogramowy dobrze zdechły dorsz.

A co ja państwu brazylijskie nowele będę opowiadał? Niewykluczone, że znają je państwo lepiej niż ja. Więc wyjaśnię tylko, że gdy mnie pytają kto mówi, odpowiadam szczerze, że ja. Albo powtarzam do upadłego dois tres quatro oito meia catorze. Albo pytam „nie znasz mnie? To mnie nie poznasz, bo nie ma mnie w domu”. Albo improwizuję. Ale jedyną poprawną odpowiedź podano kiedyś w Portugalii. Poleciała tam ekipa z tv, by nakręcać te swoje bzdury i postanowili wynająć łódkę u lokalnego rybaka. Zadzwonił Brazylijczyk i ogłosił: „kto mówi?” Zaległo przedłużone milczenie, aż wreszcie oniemiały rybak odezwał się z sensem: „ty!”

Napsioczyłem tyle, że już trochę lepiej się czuję i mogę opowiedzieć o książce „Niemiec wyszydzony”, na której była pieczątka „Z księgozbioru Ł. i Z. Soleckich”. Tak, to było w czasach gdy ludzie czytali książki.

Łatwo domyślą się państwo, że to było takie dzieło inspirowane przez prawo psychologicznej kompensacji. Oni nam pomordowali rodaków ale my opowiemy o nich takie historie, że oni się nie pozbierają. Autor nazywał się chyba Dzikowski i zdziwiłbym się gdyby jakakolwiek biblioteka zachowała egzemplarz tego dzieła, choć może to i dobrze. No bo co to da, taki nienawistny śmiech. Ale był tam jeden dowcip, który do dziś bawi mnie, podobnie zresztą jak kpinki o czeskim języku czy dowcipy z rosyjską puentą. Chodziło o Niemca wydziwiającego, że polski to taki dziwny język, że Polacy na „die Nachtigall” i na „der Mensch” mają to samo słowo: „szlowik”.

Przypomniało mi się to gdy wyjaśniałem tutejszym znajomym, że „Kasia” to ani zasepleniona „kasza” ani zmiękczona „kasa”. Nie śmieję się z nich, bo znajomy Hindus nie zdołał nauczyć mnie różnicy między „d” i „dh” więc rozumiem co to jest głuchota. Przy okazji, caixa, wymawiana właśnie „kasza” lub „kajsza”, jak kto woli, to paczka, pudło, kasa. (Rzecz jasna, caixa postal = skrytka pocztowa, natomiast Caixa Postal 5051, Campus Trindade, 88.040-430 Florianópolis, SC to wyśmienite miejsce na dosyłanie mi nowych książek do recenzji, maku do makowca i zaproszeń na wygłoszenie wykładów na tematy, o których coś tam wiem.)

Ale cykl refleksji zaczął się od słowa caça (wymowa: „kasa”) czyli polowanie. Gdzieś w jelitach komputera mam taką notkę wyciągniętą chyba z elektronicznych Donosów:

W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.
Natychmiast przypomniało mi to podobne polowania brazylijskie. Nie pamiętam czy to był 2000 czy też 2001. Miejsce: Rio de Janeiro, w autobusie miejskim znarkotyzowany bandzior trzyma pod groźbą broni palnej grupę pasażerów. Statyczna opowieść jest przekazywana przez tv na cały kraj przez 8 godzin. Późnym wieczorem bandzior wychodzi z jedną zakładniczką z autobusu - chce oddać się policji. Zapewne dojrzał już do wymiany dziewczyny na dozę cracku. Strzelec z krajowej elity policyjnej mierzy z odległości 30 cm i oddaje trzy celne strzały - w zakładniczkę. Dziewczyna umiera. Bandzior, nietknięty kulami umiera po paru minutach w wozie policyjnym. Przyczyna śmierci - zaduszenie.

Morał historii jest w miarę przewidywalny: w podobnych wypadkach wzywajmy snajperów z elity policyjnej. Proszę sobie wyobrazić co by mogło przydarzyć się gdyby to był średnio wyćwiczony w strzelaniu policjant.

Até a próxima terça-feira czyli do przyszłego wtorku.


<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu