<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
Ale trzeba mieć odpowiednią wielkość, żeby być ave bo jak coś jest małe i fruwa i nie jest nietoperzem ani motylem to się nazywa pássaro. Tak, proszę wymawiać „PA-sa-ro”. Czy ja już wspomniałem, że nietoperze wiszą głową w dół bo nie mają innego zapłonu? Nie, motyle też nie mają ale na motyla można dmuchnąć i on leci a nietoperz tego nie lubi. Nigdy nie zdołałem zrozumieć do ilu centymetrów jest pássaro i kiedy zaczyna się ave. Ale na przykład taka czapla czyli garça (szykownie się ją pisze, no nie? Ale czyta się też nieźle: „garsa”) to już jest ave. I chciałbym powiedzieć, że wszystko co ja napisałem w tym wierszu o czaplach to jest szczera prawda i ten pan nazywa się Frans Krajcberg. To też rzadki ptak. Ale teraz chciałbym opowiedzieć o czymś co mnie wymiarem zdezorientowało i lśniące ale raczej brzydkie było a ja wówczas malutko po portugalsku mówiłem. Dlatego zawahałem się, poczyniłem szacunki czy to coś z klatki było jeszcze małe czy już duże i zaryzykowałem pytając sprzedawcę Como se chama esse pássaro preto? A on mi spojrzał bykiem i odpowiedział: pássaro preto!
Co? Nikt się nie śmieje? No dobrze, przetłumaczę, chociaż to takie smutne jak trzeba tłumaczyć takie śliczne historyjki. Ja zapytałem: Jak się nazywa ten czarny ptak? a on mi odpowiedział czarny ptak. A puenta jest w tym, że to nie tylko jest do kruka podobne ale jak już otworzy dziób to wydaje się, że jakieś zardzewiałe zawiasy podłączono do amplifikatora.
No, skoro już jesteśmy przy krukach to przejdźmy do sępów. Nasz świat byłby całkiem odmienny bez indyków. Przyjrzyjmy się paru problemom związanym z tymi oswojonymi krewniakami sępa.
Jest dość oczywistym, że polsko-niemieckie stosunki w ciągu wieków inaczej by się ułożyły gdyby nie obsesja naszych sąsiadów z umieszczeniem w swym herbie dwugłowego indyka. Wywodzący się stąd kompleks winy i niepełnej wartości poprowadził ich do znanych wyindyczeń. Jeśli mówić szczerze, to nasz własny indyk z godła nie jest dużo lepszy i trudno zrozumieć czemu kraj ongiś żubrami obsiany i Zbyszków z Bogdańca mający gulgoczących tradycji się ima. Ale niech tam. Lecz żadne wciskanie indykowi gustownych czapeczek nie ukryje ohydnego indyczego szyjska.
Nie wiemy dokładnie skąd przyszły indyki ale nie mogło to być dobre miejsce, skoro każda nacja odpycha to od siebie. Anglicy pogardliwie nazywają go turkey sugerując, że to z Turcji zaraza się wzięła. Francuzi wyzywają go coq d'Inde czyli indyjski kogut, lub dindon czyli z Indii on. To samo i z naszej nazwy jasno wystaje. Natomiast Brazylijczycy zwą go peru, z okropnym akcentem na ostatniej sylabie. By sprawę pogorszyć rzeczownik ten jest także synonimem męskiego członka. Wydaje się, że niewiele odmienne pojęcie mają Litwini, skoro ohydnego ptaka wołają kałakutas.
Z podanych wyżej przyczyn nie jest możliwym dłuższe zajmowanie się podanym tematem i przejdźmy do czegoś milszego. Proponuję zajęcie się ssakami.
Najpopularniejszym ssakiem jest pies. To znaczy tak na ogół, bo w dzieciństwie ja najbardziej lubiłem żółwia. Potem mówiono mi, że żółw to nie ssak bo składa jajka, ale przy mnie przez wiele lat nigdy on tego nie robił ale owszem, składał coś całkiem innego i moja mama tego nie lubiała. A poza tym tupał począwszy od piątej nad ranem i może dlatego pewnego dnia znikł z domu i mój ojciec chodził nieco zmieszany. Dobrze by było sprawdzić czy jakaś rodzina szczecińskich radiowców nie ma do dziś u siebie mojego żółwia. Ale to nie takie pewne, bo jeśli w latach 90-tych parę milionów Polaków wybyło z Kraju to i polskiemu żółwiowi coś takiego mogło się przydarzyć.
Skoro więc jesteśmy przy żółwiach to proszę zauważyć, że należy wyjaśnić czy myślimy o tartaruga czy też o jabuti. Z tym pierwszym nie ma kłopotów, ale dla wypowiedzenia drugiego należy uśmiechnąć się, wysunięte ręce otworzyć dłońmi do nieba i powiedzieć „żabu ci!”. Proszę pamiętać, że my tu mamy holistyczną szkołę fonetyczną. Tartaruga żyje gdzie chce ale głównie tam gdzie żyją jego krewni. A jabuti żyje w rzece i rzeka jest koloru nieba. I my to wszystko żółwiem nazywamy, bo u nas nie ma w morzu żółwi ale za to na brzegu morza mamy butelki po kokakoli.
A następnej rozmowie wrócimy do ssaków i wyjaśnimy czemu nie należy zdejmować żółwi z drzewa. Dziś powiem tylko tyle, że żółw może żyć bardzo, bardzo długo, o ile tylko ktoś go przedtem nie zje. Até logo.
<-<- spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu