Zdalny kurs portugalskiego (z wymową brazylijską).
Obsługa klawiatury, akcenty i przecinki:

Andrzej Solecki, Florianópolis, SC, Brazylia

1998: Igor(3), Adrian(5), Andrzej(55)

<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu

Blok 2, 22/X/02

Śpiewy; a także pląsy w rytmie twista

Jednym z najmilszych momentów w studiach językowych jest ognisko. Do ogniska wrzuca się wszelkie podręczniki fonetyki, gramatyki oraz pátyki i przechodzi się do śpiewania. Ja bardzo przepraszam za ten akcent na pa, ale jeśli wrzucę do ogniska zwyczajnie akcentowane patyki to ktoś pomyśli że wolno rymować gramatykę i tykę i jako prawdziwy snob czystej polszczyzny ja takiego czegoś nie zdzierżę. No więc w ogniu skwierczą rozmówki uczące jak rozmawiać z policjantem na autostradzie a jak się rozpłaszczać przed policjantem na lotnisku oraz instrukcje ile musimy dać napiwku na wódkę kelnerowi a ile na życie na łapkę urzędnikowi, krótko mówiąc wykrochmalamy w energię termiczną cały ten ofiarny trud wciśnięty w rozmówki przez Ministerstwo do Cywilizowania Ciemnych Turystów i Kolorowych Matołów i idziemy na żywioł. To znaczy na żywiołowe kontakty z tubylcami, bo przy ognisku zabieramy się do śpiewania.

Co do typów muzyki godnych uwagi, to przebiegając historię wyraźnie dostrzegamy wycie jaskiniowe, potem śpiewy ślubne, żałobne i marszowe, potem barok i w końcu powrót do jaskini. Ale ostatnio postępowy powrót do jaskini został zawrócony bo popsuto większość co ładniejszych jaskiń. Konsekwencje muzyczne przecięcia pępowiny jaskiniowej są takie, że musimy wrócić do muzyki wokalnej. To jest bardzo bolesne, bo jak słyszę parę grubasów wyjącą operę „Don Buffalo” albo „Dożynki Figaro” to wolałbym wrócić do wybranych urywków „Dzieł Wszystkich” Edwarda Gierka czytanych przez Soso Dżugaszwili ale wiele osób lubi tego słuchać, szczególnie w czasie Mundialu. Ojej, coś mi się przypomniało. Jeśli mnie Rysiek Peryt unieszkodliwi to proszę pamiętać, że podobno pod Jasłem mieszka jedna pani co kiedyś w Goa mieszkała i też zna portugalski. Przekonajcie ją do podjęcia nauczania, powiedzcie, że stary nauczyciel miał wypadek przy pracy.

Największy kłopot z muzyką wokalną jest ten, że to się człowiekowi podoba. Uczy się on na pamięć słów a potem prosi na uniwersytecie, żeby mu je przetłumaczono. Dlatego na uniwersytetach laboratoria językowe mają połączenie z kapelą, bo nierzadko zlecieniodawca tłumaczenia rozumiejąc już tekst popełnia samobójstwo ze wstydu, że takie kretyństwa wyśpiewywał. Jest więc jasnym, że nie opowiem o co chodzi w tych dois marrecos na lagoa i innych utworach ze szkoły filozoficznej zwanej bossa nova, bo by państwa natychmiast szlag trafił. W istocie ze João Gilberto było tak, że w muzyce on boski, ale w poezji - Gniatkowski. Nie zna pani tego nazwiska? Szczęściem nie należy się chwalić ale upajać. Już pani się upoiła? Więc śpiewamy „zachodź-że słoneczko skoro masz zachodzić” z akcentami rozstawionymi jakby to naprawdę było decydowane przez dois marrecos na lagoa. A Jasia czyta się „żłą żiłberto” tylko że owe „ą” brzmi tak jak „an” w naszym „włANczam tv”. Zawsze człowiek kończy „wyłanczając” przyzwoitą wymowę jeśli za często włącza tv.

Nie, wcale nie jestem smutny z powodu owych tekstów. Głupota mnie nie smuci, przecież to jest jak z deszczem: dziś jest ale za to już jutro będzie więcej, więc miejmy cierpliwość. Smuci mnie gdy znam coś bardzo pięknego ale nie do przełożenia. Oni tu znają i kochają Lema - ale nawet sobie nie wyobrażają co za żonglerkę językową on wyprawia po naszemu. Albo z tym innym trzyliterowym, z Lecem. Prawie odwaliłem kitę przy tłumaczeniu aforyzmu - i z sensem poradziłem sobie, ale rytm mnie stracił. No, proszę zerknąć:

Oblicze
Prawdziwe oblicze ładu
widać dopiero od zadu.
   Rosto
Uma ordem revela seu rosto verdadeiro
Quando é olhada pelo traseiro.
Albo cudowny aforyzm: „Ziemia - kula u nogi”. Ten zwrot, co rzucił Tuwima na kolana przed Steinhausem, po prostu nie da się przenieść tutaj. Nawet nie próbuję. (Po pięćdziesięciu niewypałach.)

Coś podobnego zdarza się jeśli podmienić nazwy języków. Czy mam dać słowo, że warto nauczyć się portugalskiego, by słuchać tekstów śpiewanych (wyśmienicie) przez João Bosco czy przez Zé Ramalho? Mogę dać, ale co to da. Albo się ten język zna albo się nie zna. A jak się nie zna to się nie zna. Wot, żałko.

Ale przyjdzie traktor i wyrówna. Nie, w istocie nie traktor ale Komputer. To bardzo zdolny młody człowiek. I ma duży potencjał językowy. Czego dowodzi następujący przykład.

Jurek Kocik języków się nie boi i choć portugalskiego nie zna to czasami w tym języku moje teksty czyta. Tak, z mojej witryny. Czemu on to robi? On mi pomaga, mówi: „obetnij tu”. Albo: „obetnij tam”. Rzeczywiście, mają państwo rację, on mi nigdy nie mówi: „rozciągnij”. Być może to czytanie tak go męczy. A kiedy czegoś nie rozumie to Komputera o pomoc w tłumaczeniu prosi. I pewnego dnia tak mi on (Jurek na Komputerze a nie Komputer na Jurku) napisał: Oto jeszcze jedna cytata z automatycznego tłumacza: "I go to twist for you with affection and hope." Kochany - tu za to możesz zostać aresztowany.

Pomyślałem sobie: może to i dobrze, że nie pracuję w USA, bo nie lubię być aresztowany, ale kiedy to ja pisałem dla moich studentów, że będę dla was tańczył twista z czułością i nadzieją? Od lat nie słyszę o tym dziwnym tańcu! Zerkam więc do rzeczonego pliku i widzę takie zdanie: vou torcer por você com simpatia e esperança czyli będę kibicował za tobą z sympatią i nadzieją. Że niby oby mu wszystko poszło dobrze w studenckim życiu. No, za to w Brazylii nie idzie się do aresztu. Miejmy nadzieję, że w przyszłości nie ten sam Komputer będzie tłumaczem i policjantem. Até logo.


<-<-   spis   ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu