spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu
W normalnym czyli zbliżnym kursie językowym nauczyciel natychmiast wyjaśnia jak mówi się w odpowiednim języku stół, krzesło, kreda oraz nauczyciel. Z tą wiedzą wzbogaconą o odmianę der, dem, dem, der, dem, der, dem można w zasadzie kierować się do egzaminu semestralnego. Czasami studenci skarżą się, że chcieliby nauczyć się takich zwrotów jak gdzie tu się można napić albo chcę panią pocałować w pani śliczny dziób ale to są niestosowne fanaberie. W ósmym semestrze tzw. praktycznej konwersacji student uczy się wygłaszania takich zwrotów jak gdzie tu jest dworzec kolejowy z przyzwoitym ustępem ale i bez tego chyba można przeżyć w obcym kraju.
Mówię to na podstawie własnej praktyki, bo w Brazylii widziałem niewiele dworców kolejowych i chyba tylko raz jechałem tu pociągiem ale to było w dziecięcym parku. Powodem niedostatku pociągów jest tu wynaturzenie rzek. Bo pewnego dnia wojskowi brazylijscy zauważyli, że brazylijskie rzeki płyną w złym kierunku, czyli z zachodu na wschód zamiast z północy na południe. A że byli przypadkiem przy władzy to natychmiast zabrali się do budowania szos bo w ten sposób były powody do kupowania ciężarówek Chevrolet, Ford, Lincoln, Carter, Clinton i Kennedy. Nie, coś tu nie tak. Ale tak czy nie tak, to do pracy tak ochoczo się wzięli, że o kolei całkiem zapomnieli. Prawdę mówiąc nawet o niej nie pomyśleli, bo nie ma parowozów marki Ford.
Więc nie ma kolei ale są jeszcze szyny, bo przedtem, a także przed przedtemem Anglicy budowali tu koleje wszędzie gdzie chcieli a chcieli wszędzie, a gdy oni chcieli to chciały też władze brazylijskie bo tak naprawdę to Imperium Brazylii było podpięte do Imperium Brytyjskiego. I z tej przyczyny w Brazylii o pociągu mówi się trem co ma wymowę prawie identyczną z angielskim train, a nie woła się tego portugalskim słowem comboio, który ma oczywiście ten sam łaciński rdzeń co i nasz konwój. Aha, proszę wymawiać „treń, kombojo” i nie robić dziwnych min.
Przepraszam, zgubiłem się krzynkę, muszę zerknąć do zapisków. Aha, już mam. Jeśli ktoś idzie przez Ibadan i słyszy potworny wrzask, nie powinien się przejmować: to dwaj Jorubowie rozmawiają ze sobą. Jorubowie mają bardzo trudny język, o tonalnej strukturze, który z brzmienia może przypominać chiński. Ajajaj, najmocniej przepraszam, ściągi mi się popermutowały. Nie, proszę pani, nie ma powodu do mdlenia, permutować można w najlepszym towarzystwie.
Ale skoro już jesteśmy przy tych Yoruba, to Kapuściński nie mówi o tym, że ich system liczbowy też opierał się na dwudziestce. Skąd to wiem? No, po pierwsze to spora część Czarnych brazylijskich wywodzi się z narodu Yoruba i mówi się tu w umbandzie (czyli ichniej religii) sporą ilością słów z Yoruba, a po drugie to ja to wyczytałem z witryny http://www.zompist.com/, plik families.htm. Stoi tam coś takiego:
System liczbowy Yoruba godny jest uwagi przez to, że polega na odejmowaniu: np. 19 to ookan din logun czyli 20 - 1, 46 = 60 - 10 - 4, 315 to czorin din nirinwo odin marun czyli 400 - (20*4) - 5.Więc w związku z tym systemem dwudziestkowym przychodzi mi do głowy: to może dlatego Polacy są tacy pyskaci, że mają bardzo trudny język, ktory z brzmienia może przypominać chiński? Bowiem prawdą jest, że jak to dobrze zapić to struktura tonalna polskiego bardzo się zmienia i nie przypomina on nie tylko chińskiego ale też żadnej innej cholery.
Tak, to prawda, dziś nie zrobiliśmy wielkich postępów ale należy zauważyć, że nie było też znaczących wsteczów, więc możemy uznać nasze pierwsze spotkanie za udane. Ale jeśli ktoś jest nieusatysfakcjonowany to może prosić Jacka Jareckiego o zwrot połowy zużytych bajtów, formularze proszę wypełniać w języku C++ zielonymi kredkami.
Até logo.
spis ->-> | Makutryna | ja: tu lub tu